I nastąpił oczekiwany koniec tygodnika “Ozon”. Z tego co się można było zorientować, to nie cieszył się on zbytnią popularnością. Niestety.
A było to w miarę dobrze redagowane pismo, skierowane do myślącego czytelnika. Można powiedzieć, że rosła nam konkurencja dla “Tygodnika Powszechnego”. Swoją drogą, “Tygodnik” oczywiście nie zapomniał wspomnieć o upadku “Ozonu”. Radość?
W “Ozonie” mogliśmy odnaleźć ciekawy dział “Wiara i rozum” poświęcony problematyce kościoła i religii, ale zabrakło niestety ciekawej publicystyki poświęconej sprawom krajowym i światowym. Żadne pismo nie będzie żyć wiecznie bez czytelników i reklam, a tych “Ozonowi” także zabrakło.
Byli za to nieźli autorzy: Górny, Wencel, Staniszkis, Semka, Lisicki…Prawie czołówka polskich publicystów uważanych za prawicowych, czy też katolickich. Poza Staniszkis oczywiście:) Może też taka prawicowa etykietka zaszkodziła pismu? Możliwe. Z pewnością jednak zabrakło jednego – jasnej linii marketingowej i nastawienia na odpowiedniego czytelnika.
Czytałem gdzieś kiedyś, że “Ozon” nastawił się na tak zwane Pokolenie JPII. Na to, jak się okazuje było jeszcze za wcześnie. Jeżeli Pokolenie JPII w ogóle istnieje, to dopiero dojrzewa. Efekty jakie są, widać.























