Archiwum dla luty, 2008

Co myślimy o „Strachu” Jana Tomasza Grossa? Nic

W wczorajszej „Gazecie Wyborczej”, Piotr Pacewicz podsumowuje badania przeprowadzone na jej zlecenie przez Pracownię Badań Społecznych, na temat głośnej ostatnio książki Jana Tomasza Grossa. Wszystko wskazuje na to, że próba wywołania wielkiej, narodowej debaty na temat negatywnego stosunku do Żydów, jaki niby mieliby mieć Polacy, spełzła na niczym.

Tylko 23 procent Polaków uważa, że „Strach” Jana Tomasza Grossa to „potrzebny Polakom rachunek sumienia”. Tylko? A może aż 23 proc.?

Tak rozpoczyna swój komentarz Pacewicz sugerując, że może jednak 23 procent ankietowanych to wcale nie tak mało, chociaż odpowiedź na jego pytania wydaje się oczywista – tylko. Z przytaczanych przez niego danych wynika, że 77 proc. badanych może nie mieć zdania lub uważa, że rachunek taki jest niepotrzebny. Czy przy tej ilości też nasuwają się pytania – czy to tylko, a może aż? Wątpię. Liczba ta przytłacza i dla każdego wydaje się jasne, że całą dyskusją nad naszymi winami nie jesteśmy zainteresowani.

Z badań przeprowadzonych dla „GW” wynika także , że 41 proc. ankietowanych uważa, że książka Grossa to „antypolski niesprawiedliwy atak”. Co ciekawe, według Pacewicza – nie jest to nasze zdanie, ale opinia którą zaczerpnęliśmy od Jarosława Kaczyńskiego i „Naszego Dziennika”.

Więcej Polaków (41 proc.) skłonnych jest poprzeć podszyte nacjonalizmem podejście „Naszego Dziennika czy pogląd Jarosława Kaczyńskiego („książka ma charakter antypolskiego paszkwilu”).

Pacewicz zwraca uwagę na to, że „wiedza o książce u większości pochodzi z drugiej ręki, jest ukształtowana przez media”, ale z niewiadomych przyczyn nie dostrzega on innych środków masowego przekazu, które również dostarczały nam negatywnej opinii na temat książki Grossa. Czyżby nie czytywał poza „Naszym Dziennikiem” innych gazet? Nie istnieją – „Rzeczpospolia”, „Dziennik”, „Gazeta Polska” i wiele innych mediów. Czy może chodzi raczej, o stworzenie wrażenia, że debata nad książką Grossa to kolejna batalia pomiędzy „moherowymi beretami”, a liberalnym środowiskiem „Gazety Wyborczej”? Jeżeli tak jest, to ten sondaż oraz sam komentarz Pacewicza wskazuje na to, że „Wyborcza” przegrała”. W tej walce zwyciężył przecież według redaktora „GW” pogląd radiomaryjnych środowisk. Może to dlatego – jego analizę wstydliwie ukryto dopiero na siódmej stronie? Wstyd?

Jako ilustrację do komentarza Pacewicza przytoczono kilka pytań z sondażu:

Ostatnio w telewizji/prasie dużo dyskutuje się o kiążce „Strach” J. T. Grossa. Czy styszałeś/aś o tej książce?

Czy to dobrze, czy źle, że ta książka się ukazała?

Czy ta książka to…
…potrzebny Polakom rachunek sumienia?

…to antypolski, niesprawiedliwy atak?

Na pytania te podano jedynie odpowiedzi na tak oraz na nie, a powód podano pod nimi mała czcionką:

Pominieto odpowiedzi „trudno powiedzieć”, które w niektórych pytaniach sięgają kilkudziesięciu procent!

I właśnie ta informacja, a nie komentarz Pacewicza, jest prawdziwą odpowiedzią na pytanie – co myślą Polacy o „Strachu” Jana Tomasza Grossa. Mimo intensywnej kampanii i prób wywołania burzliwej debaty, nie wykazują oni książką większego zainteresowania. Problem rozliczenia naszych win interesuje na dobra sprawę jedynie garstkę, a reszta, zdecydowana większość – wydaje się zajmować zupełnie innymi sprawami. Polacy nie popierają, ani poglądu „Naszego Dziennika” i Jarosława Kaczyńskiego, jakby chciał Pacewicz, ani opinii promowanych na łamach „Gazety Wyborczej”. Oni po prostu na ten temat nic nie myślą i najprawdopodobniej, nie za bardzo mają ochotę oraz czas na zgłębianie tematyki – swej odpowiedzialności za Holocaust.

Lewica zmierza do ciemnej nory

Są takie momenty w historii Polski, np. kiedy uwolniliśmy się od komunizmu albo obecnie, gdy zmarł Jan Paweł II, który miał duży wpływ moralny na polskie społeczeństwo, kiedy wszystkie psy i szczury opuszczają swoje kryjówki i idą na polowanie. To przejdzie. Wkrótce wrócą do nor i będzie spokój.

Bp Pieronek w wypowiedzi dla „Dziennika”, 13 luty 2008.

Zastanawiam się, co zmusza wybitnego intelektualistę do używania rydzykowego języka. Jaka koniunktura motywuje go, aby profanować język sporu językiem, który nie licuje z godnością biskupa i profesora? Bo to, że spór ma miejsce jest poza dyskusją. Ale język, język oburza i obraża.

Marek Siwiec na swoim blogu, 13 luty 2007.

***
Krótka wypowiedź bpa. Tadeusza Pieronka wydaje się dziś robić furorę niemal we wszystkich mediach. Jest ona odpowiedzią na pytanie „Dziennika”, o projekt LiD, który dotyczy refundowania środków antykoncepcyjnych. Rozmawiający z Pieronkiem dziennikarz pyta się go także – czy to kolejna próba wejścia w spór z Kościołem? Pieronek reaguje impulsywnie, ale wcale nie (jak to by się mogło niektórym wydawać) w sposób przesadny.

Bp Pieronek stwierdził, że odkąd zna lewicę „z katolickiego punktu widzenia zawsze była bezbożna i niemoralna” i jego słowa biorąc pod uwagę jego punkt widzenia, wydają się całkowicie naturalne. Także sformułowanie o psach i szczurach wychodzących ze swoich kryjówek na żer, wcale nie odbiega zbytnio od publicystycznego języka jakim posługuje się część różnej maści publicystów i polityków. Arcybiskup użył ostrego tonu, ale nie dziwi on wcale gdy osoba duchowna komentuje antykościelne poczynania lewicy. Nie dziwi zwłaszcza – jeżeli robi to osoba, która lubi być słyszana i by jej opinie docierały do większości społeczeństwa. Tak już jest, że gdy się kogoś ciągle atakuje to nie można się spodziewać, że ktoś ciągle będzie nadstawiał drugi policzek. Pieronek zareagował jako przedstawiciel atakowanego przez lewicę kościoła, więc skąd zdziwienie niektórych, że postanowił bronić go ostro?

Nie wiem czego spodziewał się Marek Siwiec? Może chciałby aby bp Pieronek pogłaskał lewicę po główce niczym zbłąkane dziecko, bez względu na światopoglądowe różnice miedzy nimi, ciągłe ataki, parodiowanie przez Siwca Ojca Świętego i liczne intelektualne wypowiedzi Joanny Senyszyn? Wydaje się, że nie można takiego stylu wypowiedzi uznać za coś pozytywnego, ale Pieronek mówi językiem bardzo dla lewicy zrozumiałym. To język wielu jej przedstawicieli.

W wypowiedzi dla „Dziennika”, biskup nie tylko grzmi na lewicę, ale także niechcący udziela LiD wskazówki – „Radziłbym zachowanie spokoju. Antyklerykalizm to zgrana płyta lewicy, może ktoś zabłąkany przypadkiem złapie się na nią jak mucha na lep”. Czy jednak lewica zauważy w końcu, że nie tędy droga? Dotrze do niej, że promowanie się jako ugrupowania, które jest w ciągłym sporze z Kościołem wcale nie musi przysporzyć jej nowych zwolenników, a może nawet wprost przeciwnie?

Na miejscu Marka Siwca zastanowiłbym się właśnie, skąd się biorą owe liczne opinie, które oskarżają lewicę jedynie o antyklerykalizm i czy robi ona naprawdę coś w kierunku, aby nie być postrzegana tylko jako partia antyklerykalna. Nagłaśnianie przede wszystkim takich działań i pokazywanie swej odmienności od innych partii politycznych poprzez propagowanie swego negatywnego stosunku do Kościoła spowodować może, że droga ta doprowadzi polską lewicę jedynie do jakiejś ciemnej nory, z której już powrotu nie będzie.


Autor: Michał Piątek null

Strony

Słucham i oglądam

Radio Wnet

 

luty 2008
P W Ś C P S N
« sty   mar »
 123
45678910
11121314151617
18192021222324
2526272829  

Twitter Updates

  • @asen24 pomija się temat gazet bezpłatnych. 1 week ago
  • @asen24 Właśnie przeczytałem... Jedno mnie też zastanawia. W całej "dyskusji" o kryzysie mediów tradycyjnych i darmowych treściach online... 1 week ago
  • blogosfery, serwisów dziennikarstwa obywatelskiego itp. Nikt nie będzie szukał alternatywnych, darmowych źródeł informacji? Żarty... 1 week ago

Ciekawe strony

Zaglądam na fora

POLECAM

RSS Teologia Polityczna

  • Wystąpił błąd: kanał prawdopodobnie nie działa. Spróbuj ponownie później.
Niepoprawni.pl BM
') //-->
Blogi Polityczne