W wczorajszej „Gazecie Wyborczej”, Piotr Pacewicz podsumowuje badania przeprowadzone na jej zlecenie przez Pracownię Badań Społecznych, na temat głośnej ostatnio książki Jana Tomasza Grossa. Wszystko wskazuje na to, że próba wywołania wielkiej, narodowej debaty na temat negatywnego stosunku do Żydów, jaki niby mieliby mieć Polacy, spełzła na niczym.
Tylko 23 procent Polaków uważa, że „Strach” Jana Tomasza Grossa to „potrzebny Polakom rachunek sumienia”. Tylko? A może aż 23 proc.?
Tak rozpoczyna swój komentarz Pacewicz sugerując, że może jednak 23 procent ankietowanych to wcale nie tak mało, chociaż odpowiedź na jego pytania wydaje się oczywista – tylko. Z przytaczanych przez niego danych wynika, że 77 proc. badanych może nie mieć zdania lub uważa, że rachunek taki jest niepotrzebny. Czy przy tej ilości też nasuwają się pytania – czy to tylko, a może aż? Wątpię. Liczba ta przytłacza i dla każdego wydaje się jasne, że całą dyskusją nad naszymi winami nie jesteśmy zainteresowani.
Z badań przeprowadzonych dla „GW” wynika także , że 41 proc. ankietowanych uważa, że książka Grossa to „antypolski niesprawiedliwy atak”. Co ciekawe, według Pacewicza – nie jest to nasze zdanie, ale opinia którą zaczerpnęliśmy od Jarosława Kaczyńskiego i „Naszego Dziennika”.
Więcej Polaków (41 proc.) skłonnych jest poprzeć podszyte nacjonalizmem podejście „Naszego Dziennika czy pogląd Jarosława Kaczyńskiego („książka ma charakter antypolskiego paszkwilu”).
Pacewicz zwraca uwagę na to, że „wiedza o książce u większości pochodzi z drugiej ręki, jest ukształtowana przez media”, ale z niewiadomych przyczyn nie dostrzega on innych środków masowego przekazu, które również dostarczały nam negatywnej opinii na temat książki Grossa. Czyżby nie czytywał poza „Naszym Dziennikiem” innych gazet? Nie istnieją – „Rzeczpospolia”, „Dziennik”, „Gazeta Polska” i wiele innych mediów. Czy może chodzi raczej, o stworzenie wrażenia, że debata nad książką Grossa to kolejna batalia pomiędzy „moherowymi beretami”, a liberalnym środowiskiem „Gazety Wyborczej”? Jeżeli tak jest, to ten sondaż oraz sam komentarz Pacewicza wskazuje na to, że „Wyborcza” przegrała”. W tej walce zwyciężył przecież według redaktora „GW” pogląd radiomaryjnych środowisk. Może to dlatego – jego analizę wstydliwie ukryto dopiero na siódmej stronie? Wstyd?
Jako ilustrację do komentarza Pacewicza przytoczono kilka pytań z sondażu:
Ostatnio w telewizji/prasie dużo dyskutuje się o kiążce „Strach” J. T. Grossa. Czy styszałeś/aś o tej książce?
Czy to dobrze, czy źle, że ta książka się ukazała?
Czy ta książka to…
…potrzebny Polakom rachunek sumienia?
…to antypolski, niesprawiedliwy atak?
Na pytania te podano jedynie odpowiedzi na tak oraz na nie, a powód podano pod nimi mała czcionką:
Pominieto odpowiedzi „trudno powiedzieć”, które w niektórych pytaniach sięgają kilkudziesięciu procent!
I właśnie ta informacja, a nie komentarz Pacewicza, jest prawdziwą odpowiedzią na pytanie – co myślą Polacy o „Strachu” Jana Tomasza Grossa. Mimo intensywnej kampanii i prób wywołania burzliwej debaty, nie wykazują oni książką większego zainteresowania. Problem rozliczenia naszych win interesuje na dobra sprawę jedynie garstkę, a reszta, zdecydowana większość – wydaje się zajmować zupełnie innymi sprawami. Polacy nie popierają, ani poglądu „Naszego Dziennika” i Jarosława Kaczyńskiego, jakby chciał Pacewicz, ani opinii promowanych na łamach „Gazety Wyborczej”. Oni po prostu na ten temat nic nie myślą i najprawdopodobniej, nie za bardzo mają ochotę oraz czas na zgłębianie tematyki – swej odpowiedzialności za Holocaust.























