Są takie momenty w historii Polski, np. kiedy uwolniliśmy się od komunizmu albo obecnie, gdy zmarł Jan Paweł II, który miał duży wpływ moralny na polskie społeczeństwo, kiedy wszystkie psy i szczury opuszczają swoje kryjówki i idą na polowanie. To przejdzie. Wkrótce wrócą do nor i będzie spokój.
Bp Pieronek w wypowiedzi dla „Dziennika”, 13 luty 2008.
Zastanawiam się, co zmusza wybitnego intelektualistę do używania rydzykowego języka. Jaka koniunktura motywuje go, aby profanować język sporu językiem, który nie licuje z godnością biskupa i profesora? Bo to, że spór ma miejsce jest poza dyskusją. Ale język, język oburza i obraża.
Marek Siwiec na swoim blogu, 13 luty 2007.
***
Krótka wypowiedź bpa. Tadeusza Pieronka wydaje się dziś robić furorę niemal we wszystkich mediach. Jest ona odpowiedzią na pytanie „Dziennika”, o projekt LiD, który dotyczy refundowania środków antykoncepcyjnych. Rozmawiający z Pieronkiem dziennikarz pyta się go także – czy to kolejna próba wejścia w spór z Kościołem? Pieronek reaguje impulsywnie, ale wcale nie (jak to by się mogło niektórym wydawać) w sposób przesadny.
Bp Pieronek stwierdził, że odkąd zna lewicę „z katolickiego punktu widzenia zawsze była bezbożna i niemoralna” i jego słowa biorąc pod uwagę jego punkt widzenia, wydają się całkowicie naturalne. Także sformułowanie o psach i szczurach wychodzących ze swoich kryjówek na żer, wcale nie odbiega zbytnio od publicystycznego języka jakim posługuje się część różnej maści publicystów i polityków. Arcybiskup użył ostrego tonu, ale nie dziwi on wcale gdy osoba duchowna komentuje antykościelne poczynania lewicy. Nie dziwi zwłaszcza – jeżeli robi to osoba, która lubi być słyszana i by jej opinie docierały do większości społeczeństwa. Tak już jest, że gdy się kogoś ciągle atakuje to nie można się spodziewać, że ktoś ciągle będzie nadstawiał drugi policzek. Pieronek zareagował jako przedstawiciel atakowanego przez lewicę kościoła, więc skąd zdziwienie niektórych, że postanowił bronić go ostro?
Nie wiem czego spodziewał się Marek Siwiec? Może chciałby aby bp Pieronek pogłaskał lewicę po główce niczym zbłąkane dziecko, bez względu na światopoglądowe różnice miedzy nimi, ciągłe ataki, parodiowanie przez Siwca Ojca Świętego i liczne intelektualne wypowiedzi Joanny Senyszyn? Wydaje się, że nie można takiego stylu wypowiedzi uznać za coś pozytywnego, ale Pieronek mówi językiem bardzo dla lewicy zrozumiałym. To język wielu jej przedstawicieli.
W wypowiedzi dla „Dziennika”, biskup nie tylko grzmi na lewicę, ale także niechcący udziela LiD wskazówki – „Radziłbym zachowanie spokoju. Antyklerykalizm to zgrana płyta lewicy, może ktoś zabłąkany przypadkiem złapie się na nią jak mucha na lep”. Czy jednak lewica zauważy w końcu, że nie tędy droga? Dotrze do niej, że promowanie się jako ugrupowania, które jest w ciągłym sporze z Kościołem wcale nie musi przysporzyć jej nowych zwolenników, a może nawet wprost przeciwnie?
Na miejscu Marka Siwca zastanowiłbym się właśnie, skąd się biorą owe liczne opinie, które oskarżają lewicę jedynie o antyklerykalizm i czy robi ona naprawdę coś w kierunku, aby nie być postrzegana tylko jako partia antyklerykalna. Nagłaśnianie przede wszystkim takich działań i pokazywanie swej odmienności od innych partii politycznych poprzez propagowanie swego negatywnego stosunku do Kościoła spowodować może, że droga ta doprowadzi polską lewicę jedynie do jakiejś ciemnej nory, z której już powrotu nie będzie.























