Gdy w marcu, media informowały o tym, że tygodnik „Wprost” poszukuje inwestora, Amadeusz Król, wiceprezes i dyrektor generalny zarządu Agencji Reklamowo-Wydawniczej “Wprost”, tłumaczył to posunięcie, potrzebą finansowego wsparcia dla planowanych, internetowych inwestycji. Faktycznie, wydaje się, że firma ta znacznie ożywiła swą działalność w Internecie. Po uruchomieniu biblioteki blogów – Blogbox, w ruszył też serwis dziennikarstwa obywatelskiego – InfoTuba.
Przyznam, że spodziewałem się, że „Wprost” bardziej będzie chciało stworzyć nowoczesną platformę blogową, zbliżoną do Salonu24, niż serwis dziennikarstwa obywatelskiego. Na rynku takich przedsięwzięć panuje już spora konkurencja i wątpliwe jest powodzenie kolejnego, nieprzemyślanego projektu tego typu, a taka właśnie wydaje się być InfoTuba.
Serwis jest kompletnie niedopracowaną inicjatywą i możliwe, że z nieznanych mi powodów, kierujące tym projektem osoby, zostały zmuszone do przedwczesnego startu. Nie widać specjalnie, aby ktoś intensywnie nad InfoTubą pracował, poza może jedną panią, o której wspomnę później. Wydawałoby się, że nie do pomyślenia jest, aby firma, która wyrobiła sobie nie najgorszą markę, tworzyła serwis kiepskiej jakości, który sprawia wrażenie, jakby – pozostawionego na łasce internautów, ale jednak wydaje się, że tak jest. Dochodzi nawet do tego, że bywa iż niby najważniejszy tekst dnia (o ile nie „wisi” przez dwa dni), pozbawiony jest ilustracji, a na dodatek jest przedrukiem z blogu autora, który można też odnaleźć u – było nie było, ale jednak pewnego rodzaju konkurencji „Wprost”. Czy dziennikarstwo obywatelskie według tej firmy ma polegać na powielaniu treści? Możliwe, że tak.
Zapoznając się z InfoTubą odkryłem prawdziwą gwiazdę pracy internetowej – panią Bernadettę Milską. Początkowo wziąłem ją za jakiś fenomen, bowiem opublikować w ciągu krótkiego czasu 56 artykułów wcale nie jest łatwo. Niejeden bloger nie powstydziłby się takiej aktywności, tym bardziej, że owe teksty miały też wartość merytoryczną. Jednak kiedy przyjrzałem się bliżej, to okazało się, że owa pani rozpoczęła publikację swych prac w serwisie, jeszcze przed jego oficjalnym otwarciem – już w lutym.
Osoba ta do tej pory jest najaktywniejszym dziennikarzem obywatelskim InfoTuby i jego prawdziwą podporą. Trudno mi stwierdzić, czy gdzieś poza tą platformą publikowała i może brak mi umiejętności „grzebania” w Internecie, ale i tak byłem zdziwiony, gdy odkryłem, że według wyszukiwarki Google, ta pani poza InfoTubą nie istnieje. Świadczyć to może, że trochę przeceniamy niektóre wyszukiwarki i zbytnio wierzymy w opinie mówiące o tym, iż w Internecie o każdym można już coś znaleźć, ale niekoniecznie. Być może to pseudonim stworzony przez kogoś, na okoliczność publikacji w InfoTubie? W przypadku, gdy jest to jednak zawodowy dziennikarz związany z „Wprost”, to automatycznie nasuwa mi się pytanie – czy takie postępowanie jest etyczne? W jego profilu nie można znaleźć żadnej informacji świadczącej o tym fakcie i osoba ta oceniana jest przez użytkowników serwisu na takich samych prawach jak inni, prawdziwi dziennikarze obywatelscy.
Na blogu Krzysztofa Urbanowicza, w poście poświęconym InfoTubie, odnaleźć możemy informację, mówiącą o tym, że „dziennikarstwo obywatelskie, na które stawia „Wprost” jest rodzajem dziennikarstwa uprawianego przez amatorów w interesie społecznym”. Dowiedzieć się również możemy, że „Wprost” stawia na informacje lokalne i w tym przypadku, nasuwa się kolejne pytanie – czy ideałem dziennikarza obywatelskiego według „Wprost” jest osoba, która pewną część swego czasu poświęca na poszukiwanie i przetwarzanie treści znalezionych w Internecie? Bo i niby jakim cudem – Bernadetta Milska, publikuje w InfoTubie „newsy” dotyczące, nie tylko jednego miasta, czy regionu, ale całego kraju i szybko „przemieszcza się” od jednego, do drugiego regionu? Czy dziennikarzem obywatelskim nie miała być według “Wprost” osoba, która samodzielnie zdobywa informacje „w terenie”? O co tu chodzi, skoro niby InfoTuba, stawia na rzetelne dziennikarstwo, a jej flagowy okręt, niewykluczone – że redaktorka InfoTuby, zajmuje się głównie agregacją tekstów, a na dodatek – nie wydaje się też być zbytnio przyzwyczajona do podawania linków, ani innych źródeł, na których opiera swe teksty. Czy tak ma wyglądać dziennikarstwo obywatelskie według „Wprost”?
























