Obserwując zamieszanie wokół wyproszenia Jana Rokity z samolotu niemieckich linii lotniczych, nie mogłem oprzeć się wrażeniu, że nawet poważne media opanowało jakieś dziwne zamiłowanie do informacji, które światło dzienne powinny ujrzeć co najwyżej na łamach tabloidów.
Możliwe jednak, że nadchodzą nowe czasy dla znanych dziennikarzy i publicystów i teraz każda ich kłótnia z sąsiadami, z restauracyjną obsługą oraz inne co ciekawsze przygody będą nagłaśniane i szumnie komentowane na łamach mediów.
Cieszcie się, gwiazdy polskiej publicystyki – jesteście takim samym produktem jak Doda, Kasia Cichopek, czy Jola Rutowicz (przy okazji – podziękowania dla posła Karpiniuka, dzięki któremu dowiedziałem się o jej istnieniu) i według waszych kolegów z kolorowych pisemek, także wasze prywatne życie zasługuje na taką samą uwagę. Jeżeli się postaracie, to te perypetie nie zostaną dostrzeżone jedynie przez tabloidy i plotkarskie portale, a nawet wasi redakcyjni i nie tylko redakcyjni koledzy poświęcą im chwilę uwagi. Jedni wyszydzą, inni będą bronić, ale wasze nazwisko ciągle będzie na topie. Wadą tego jest tylko to, że chyba nie zawsze chcieliście, by kojarzyło się ono z waszymi prywatnymi problemami.
Świadczyć może o tym przypadek z niedawną przygodą Jana Rokity. Wywołano swoistą Rokitiadę, która od ponad dwóch dni cieszy się zainteresowaniem mediów i jakoś ciągle dotyczy ona jedynie haniebnego potraktowania Jana Rokity. Owa Rokitiada wcale nie prowadzi, jak na razie, do debaty na temat tego, jak traktuje się poza granicami naszego kraju polskich obywateli. Szkoda, bo chyba warto by było, gdyby ten przypadek nie pozostał jedynie historią Jana Rokity i uzmysłowił wszystkim konieczność zwracania uwagi, także na zwykłych Polaków.
A o tych zwykłych Polakach polska prasa jak dotąd przeważnie milczała i brak jest poważnych tekstów mówiących o tym jak nas obierają oraz jak jesteśmy traktowani za granicą. A prawdą jest, że podobne do rokitowych, przypadki zdarzają się często. Nikt tego jednak specjalnie nie nagłaśnia.
Może nasi dziennikarze wychodzą z założenia, że Polacy sami wyrobili sobie złą opinię podczas swych zagranicznych wojaży, ale ja jednak nie widzę powodu dla którego mielibyśmy tak uogólniać i dlaczego zła opinia miałaby przylgnąć do wszystkich Polaków. Odpowiedzialność zbiorowa? Wydaje mi się, że ze stereotypami – Polak złodziej, pijak, wandal itp. trzeba walczyć i zwalczać też trzeba, wszelkie próby złego traktowania Polaków za granicą. Nie można takich historii nagłaśniać tylko wtedy, gdy przykra historia spotka osobę, trochę znaną w naszym kraju i cieszącą się sympatią części społeczeństwa, ale także wtedy gdy spotka to przeciętnego Kowalskiego.
Ale, czy przeciętny Kowalski, to atrakcyjny temat? Przecież lepiej informować o historyjkach z życia dziennikarskiej braci oraz gwiazd show biznesu. Tabloidy wiedzą to najlepiej i powoli wydają się do tego przekonywać też poważniejsze media. Wie to też owy przeciętny Kowalski, który – gdy spotka znanego sobie z mediów dziennikarza w perypetiach, to z przyjemnością utrwali je za pomocą jakiegoś nośnika i rozpowszechni, jeżeli nawet nie w mainstreamowych mediach, to w Internecie. Nowe czasy.
























0 Odpowiedzi do “Rokitiada”