Mały aneks do afery Kataryna vs Dziennik vs ?
Sporo już napisano na temat ujawnienia danych Kataryny. Wielu blogerów nie szczędzi słów potępienia autorom opublikowanego na łamach Dziennika artykułu i sprawa ta zdążyła nawet przybrać trochę dziwny obrót – redakcji Dziennika udało się spowodować, że uwaga opinii publicznej została znacznie odwrócona od prawdziwego tematu. Pojawiają się też coraz częstsze próby posumowania, wytłumaczenia oraz zrozumienia ataku, na poważaną przez wiele osób blogerkę. Wydaje mi się jednak, że jest na to jeszcze zdecydowanie za wcześnie. Nie znamy pełnych okoliczności powstania artykułu poświęconego Katarynie.
Z braku czasu nie mogłem się odnieść do całej tej wojenki wytoczonej przez Dziennik Katarynie, a następnie też innym blogerom oraz – sądząc po publikowanych na jego łamach tekstów, to już nawet wszystkim przywiązanym do swej anonimowości internautom i wydaje mi się, że dziś – jakikolwiek mój komentarz do tej sprawy jest całkowicie zbyteczny.
Chciałbym jednak zwrócić uwagę na pewien fakt, który jeszcze przed opublikowaniem tekstu “Wiemy, kim jest Kataryna”, wprawił mnie w szczere zdumienie i do dziś nie wiem, co tak właściwie o tym wydarzeniu myśleć. Szukałem w wolnych chwilach, informacji na ten temat w Internecie, ale niestety nic nie znalazłem. Wydarzenie to zostało niezauważone, albo po prostu kompletnie zbagatelizowane. Czy słusznie? Trudno to ocenić. Na ten temat można długo snuć rozważania w stylu – co autorka miała na myśli. Według mnie, jest to jednak zbyt dziwny zbieg okoliczności, by można go było pominąć kompletnym milczeniem.
Przejdźmy jednak do rzeczy. “Kropka nad i”, 19 maja, wtorek. Monika Olejnik rozmawia z ministrem sprawiedliwości – Andrzejem Czumą. Rozmowa dotyczy bieżących wydarzeń. Mnie najbardziej zastanowiły słowa, które padły dopiero pod koniec programu (na stronie internetowej TVN24 odnajdujemy je w drugiej części zapisu video).
Monika Olejnik: I na koniec. Wyzywa Pana na pojedynek blogerka Kataryna. Czy Pan się z nią spotka? Nawet chce ujawnić swoje dane.
Andrzej Czuma: Absolutnie nie wiem nic o pani Katarynie. Pytam już kto to jest Kataryna i nikt nie może odpowiedzieć.
Monika Olejnik: No ja wiem kto to jest.
Andrzej Czuma: Pani wie. To niech mi pani powie.
Monika Olejnik: Kobieta. He, he…
Andrzej Czuma: Na ucho niech mi pani powie.
Monika Olejnik: To potem powiem panu kim jest Kataryna. Ale nie chce się pan z nią spotkać? Nie chce pan jej…
Andrzej Czuma: Absolutnie nie mam ochoty.
Monika Olejnik: A jeszcze… Jeszcze tylko…
Andrzej Czuma: Niech mi Pani powie, czy pani polubiłaby by ludzi, którzy korzystając z anonimowości obrażają innych? Lubi pani takich ludzi?
Monika Olejnik: Nie, ale są ludzie, którzy nie korzystają z anonimowości, piszą artykuły i pan ich zamierza podać do sądu. Podał pan już Politykę?
Andrzej Czuma: Nigdy nie zamierzałem podawać do sądu.
Monika Olejnik: Polityki nie?
Andrzej Czuma: Ktoś panią… Aaa… Polityka to co innego.
Monika Olejnik: Aaa…
Andrzej Czuma: Polityka źle napisała i będziemy podawali do sądu.
Monika Olejnik: Ale będziemy. Jeszcze nie?
Andrzej Czuma: Już czynimy to.
Monika Olejnik: Dziękuję bardzo. Andrzej Czuma, minister sprawiedliwości, był dzisiaj gościem Kropki nad i.
Gdy dotarła do mnie informacja zawarta w wypowiedzi Moniki Olejnik, przez moment zapadłem w stan konsternacji. To był tylko nic nie znaczący żart, czy dziennikarka faktycznie znała dane Kataryny? Myślałem też wtedy, że jeżeli to nie żart, to dni anonimowości Kataryny mogą być policzone. Przez moment pomyślałem nawet, że może już to się stało i ta informacja jedynie nie dotarła do ministra. Sprawdziłem jednak w Internecie, czy wydarzyło się na ten temat coś, czego nie zauważyłem w ciągu dnia i wyniki moich poszukiwań wykazały, że nic takiego się nie stało. Zbagatelizowałem wypowiedź Olejnik i potraktowałem ją jako żart. Może wcale nie wiedziała kim jest Kataryna i po programie, poza kamerami, wcale nie poinformowała o tym Andrzeja Czumy…
Dziwnym zbiegiem okoliczności ta bomba jednak wybuchła. Dwa dni po emisji programu Moniki Olejnik, Dziennik publikuje niesławny artykuł Sylwii Czubkowskiej i Roberta Zielińskiego. To nie był żart?























